Masz dużo talentów, dlaczego akurat taniec „wygrał” ze śpiewem, aktorstwem czy grą na pianinie?
Miło mi bardzo, aczkolwiek raczej bym te talenty określiła jako moje pasje życiowe. Chodziłam do szkoły muzycznej, ukończyłam liceum muzyczne, a później Akademię Muzyczną w Gdańsku. Przez wiele, wiele lat grałam na fortepianie. Jestem z zawodu muzykiem, więc muzyka cały czas mi towarzyszy, przy tańcu również. Nigdy od tego nie odeszłam, jak tylko mam chwilę to ćwiczę grę powtarzajac wprawki muzyczne. Jeśli chodzi o grę aktorską to taniec także jest związany z aktorstwem, bo kiedy wychodzimy na scenę to nie jesteśmy tylko tancerzami, ale również aktorami. W tańcu ważna jest historia i emocje. Nie można pozwolić sobie na suche kroki… Poza tym robiłam niedawno niezmiernie ciekawy projekt dla Cartoon Network, gdzie taniec i aktorstwo były połączone. Co do śpiewu, to przy każdej możliwej okazji: na zajęciach, przy dobieraniu choreografii i do tego co tańczę, nucę sobie cały czas w głowie.
Taniec teraz jest priorytetem, zajmuje mi więcej czasu niż pozostałe pasje. Wiadomo, że doba ma tylko 24 godziny i człowiek nie jest w stanie robić wszystkiego. Na wszystko przychodzi czas i miejsce, a w tej chwili jest czas na taniec.
W której roli lepiej się odnajdujesz: tancerki czy choreografa?
Trudno mi powiedzieć, ponieważ samo występowanie na scenie, sprawia mi ogromną przyjemność i czuje się tam jak ryba w wodzie, a robienie choreografii jest dla mnie ogromnym wyzwaniem i też daje mi dużo satysfakcji. Rola choreografa jest tak jak rola nauczyciela, to bardzo odpowiedzialne zadanie. Jak przygotowuję kogoś do występu, zawodów, czy pary do programu, to chcę, żeby byli oni najlepsi i wykonali zadanie w stu procentach. Jestem z nimi od samego początku do końca występu i chyba bardziej się denerwuję będąc choreografem, bo patrzę na moją parę i wiem, że nic nie mogę zrobić. Mogę tylko oglądać siedząc na widowni zdenerwowana i podekscytowana. Myślę, że zarówno w roli tancerki, jak i choreografa odnajduję się dość dobrze i sprawia mi to mnóstwo przyjemności.
Skąd bierzesz inspiracje do choreografii?
Różnie to bywa… To zależy od mojego nastroju, chwili, muzyki, której słucham, od pogody… Jest wiele czynników, które dają mi inspirację. Przede wszystkim inspirują mnie podróże i pobyt w domu. Pochodzę z Gdańska, więc często idę tam na plażę, zamykam oczy i wtedy przychodzą do mnie różne obrazy, choreografie, zdarzenia, które dają mi natchnienie. Inspiruje mnie również życie, historie ludzi, które mogę przekazać w tańcu, bez słów pokazać w ruchu, w ciele. Inspiracje dają mi, tak jak wcześniej wspomniałam, podróże, szczególnie obserwowanie ludzi, którzy też coś tworzą, oglądanie spektakli, czy koncertów gwiazd. Moja rodzina jest dla mnie wsparciem, najbliżsi zawsze potrafią mi pomóc i powiedzieć to, co jest mi potrzebne w danej chwili. Inspiruje mnie to do działania i tworzenia.
Jak się odnajdujesz w roli „pedagoga” ?
(śmiech) Właściwie z zawodu jestem pedagogiem i przez pięć lat w Akademii Muzycznej uczyłam się jak być nauczycielem. Jest mało dobrych nauczycieli, takich prawdziwych „belfrów”. Osobiście nie miałam takich w swoim życiu. Miałam może dwie, trzy osoby, które mnie fajnie poprowadziły. Kiedyś powiedziałam sobie, że chciałabym być takim nauczycielem, jakiego nigdy nie miałam – umieć wesprzeć swoich uczniów i podopiecznych tak, żeby mogli wejść na scenę, czuli się swobodnie i byli przygotowani w stu procentach. Szczególnie bardzo lubię uczyć dzieci, które są niesamowite, żywe, chętne do pracy, nauki, poznawania świata i bardzo dobrze mi się z nimi pracuje. Z dorosłymi jest trochę ciężej, ponieważ dzieci nie mają aż tylu blokad jeśli chodzi o taniec, ruch, mniej się wstydzą. Ze starszymi trzeba więcej pracować, inaczej do nich dotrzeć, żeby nie mieli oporów do zrobienia pewnych rzeczy. Odpowiada mi bardzo rola nauczyciela, jeżdżenie po Polsce z warsztatami, uczenie ludzi tańca i dzielenie się wiedzą, którą posiadam.
Jakie są Twoje wspomnienia z pobytu w Broadway Dance Center? Co Ci najbardziej zapadło w pamięć?
Pamiętam jak pierwszy raz pojechałam do Nowego Jorku i pierwszy raz zobaczyłam szkołę. Byłam strasznie podekscytowana, bo wiadomo, że w telewizji wszystko wygląda inaczej. Okazało się, że szkoła jest bardzo przyjazna, są tam fantastyczni pedagodzy i dużo fajnych ludzi z całego świata. Oni przyjeżdżają się tam uczyć, tak jak sama nazwa wskazuje jest to szkoła. Jedziemy tam po to, żeby czegoś doświadczyć, zobaczyć, ćwiczyć, dzielić się swoją wiedzą z innymi. Co mi najbardziej zapadło w pamięć to fakt, że na zajęciach jest dużo inaczej niż u nas. Ludzie są bardziej otwarci, cieszą się, krzyczą, jak jest fajna choreografia to ją chwalą. Ogromna liczba osób uczestniczy w zajęciach, więc trzeba się „przepychać łokciami”, żeby stanąć w pierwszym rzędzie i cokolwiek zobaczyć. Panuje tam wszechobecna fascynacja i miłość do tańca, każdy od rana do nocy by najchętniej ćwiczył. Jest to bardzo nakręcające, bo w Polsce brakuje czasem, żeby na zajęciach był luz, żywe reakcje, otwartość, więc na pewno będę długo wspominać mój pierwszy pobyt w szkole.
Jak się rozwinęła Twoja kariera od czasów YCD?
Nie mam zielonego pojęcia, ponieważ nie śledzę sama swoich dokonań. Nie patrzę na to w kategorii „kariery”, po prostu robię to co kocham i jest to dla mnie najważniejsze. Program You Can Dance, zrobił dla mnie bardzo dużo i otworzył wiele drzwi, poznałam ciekawych ludzi, zrobiłam mnóstwo interesujących projektów, ale przede wszystkim liczy się dla mnie fakt, że mogę się dalej rozwijać, jeździć, utrzymać z tańca, ze swojej pasji i z tego, że to kocham. Mogę jeździć za granicę, robić tam różne projekty i doskonalić się w szkołach . Naprawdę wiele pozytywnego YCD wniósł w moje życie i jestem z tego bardzo zadowolona. Wciąż chcę się uczyć i będzie to proces trwający całe życie, chcę ciągle iść do przodu.
Gdybyś miała porównać Marię Foryś przed przygodą w YCD i teraz, to jakie byłyby Twoje spostrzeżenia?
Faktycznie wiele rzeczy się zmieniło, pomijając już nawet fizyczność np. to że zmieniłam fryzurę, nie mam już warkoczyków. Wcześniej byłam bardziej „dziewczynką”. Teraz poczułam, że jestem kobietą, zyskałam więcej pewności siebie. Tak naprawdę prywatnie jestem nieśmiała i mało osób o tym wie, bo zupełnie inaczej to wygląda na scenie, kiedy wychodzę i się „otwieram”. Czuję wtedy, że mogę zrobić wszystko, nie mam oporów, a wcześniej byłam bardziej zamknięta w sobie i nie wierzyłam w swoje możliwości, teraz to się zmieniło i bardzo się z tego cieszę.
Co Cię najbardziej zaskoczyło podczas pracy przy produkcji „Kochaj i Tańcz”?
Zaskoczyło mnie to, że praca aktora nie jest wcale taka prosta jak by się wydawało. Było to ciężkie, ponieważ sekwencje aktorskie, mówienie, czy granie nie wymagają aż tak dużego zaangażowania fizycznego jak taniec, np. tańczymy jakąś krótką sekwencję i powtarzamy ją kilkakrotnie, a potem czekamy godzinę na to, aby zmieniły się kamery,. W tym czasie ciało „stygnie”, więc trzeba ponownie się rozgrzać. Dużo czekania, po czym chwilę trzeba zatańczyć, a następnie znów się czeka i jest to bardzo męczące dla ciała. Chyba najbardziej zaskoczył mnie fakt, że można spędzić cały dzień na planie i na zawołanie człowiek musi się spiąć i wyluzować, a jest to bardzo trudne.
Chciałabyś kontynuować swoją przygodę w branży filmowej, czy raczej wolisz pozostać przy tańcu?
Cały czas kontynuuję swoją przygodę, często mam okazję łączyć taniec z aktorstwem. Tak jak wspomniałam ostatnio robiłam projekt z Roofim, gdzie taniec stanowił priorytet, ale też trzeba było umieć grać i to z kreskówkami. Efekt końcowy okazał się bardzo ciekawy. Była to fantastyczna przygoda i myślę, że będzie się to rozwijać, co mnie bardzo cieszy, bo podoba mi się takie połączenie.
Kogo podziwiasz, kto jest Twoim idolem?
Moimi idolami są członkowie mojej rodziny: moja mama, siostra, babcia, tata. Ich kocham i podziwiam najbardziej. Nie ukrywam, że podoba mi się Beyonce, jest bardzo kobieca i ma niesamowitą charyzmę. Jest wiele osób, które podziwiam i podoba mi się co robią, szczególnie jak oglądam koncerty i spektakle.
Jakiej muzyki słuchasz, gdy chcesz się zrelaksować, a do jakiej uwielbiasz tańczyć?
Moja play lista jest bardzo długa i tak naprawdę zależy od mojego nastroju. Jeśli chcę się zrelaksować to słucham np. zespołu Air, Telefon Tel Aviv, Sigur Ros, John Mayer, Aphex Twin etc.
Jeśli chcę trochę potańczyć to: Mia ... Jest tak wiele piosenek, które uwielbiam i tak wielu wykonawców, więc ciężko wszystkich teraz wymienić. Kto jeszcze? Alicia Keys, Beyonce, Busta Rhymes. Czasami sięgam do old school’owych wykonawców, typowo funkowych brzmień. Nie mam określonego stylu muzycznego np. słucham tylko rocka, albo hip hopu, czy jazzu. Każda stylistyka mi odpowiada: od muzyki klasycznej, współczesnej, przez hip hop, trip hop i muzykę elektroniczną.
Co sądzisz o polskim show biznesie?
Ojej (śmiech) trudne pytanie… Ciężko mi powiedzieć coś na ten temat, bo nie wkręcam się tak bardzo w polski show biznes i w to co się tam dzieje. W jakimś stopniu jestem częścią owego mechanizmu, ale staram się być z boku tego całego „wiru”. Staram się unikać typowych imprez, które właściwie nic nie wnoszą do życia. Ciężko mi coś na ten temat powiedzieć i jeśli ktoś się w tym odnajduje, to bardzo fajnie. Ja robię to co kocham i jest to dla mnie najważniejsze.
W jaki sposób kreujesz swój wizerunek? Korzystasz z pomocy stylistów?
Wydaje mi się, że nie kreuję nic specjalnego, to wynika z mojego wnętrza, potrzeb i z tego co w danym momencie mi się podoba, np. jak miałam warkocze, to akurat było lato i chciałam zrobić sobie coś fantazyjnego na głowie, oczywiście wynika to też z tego, że interesuję się sztuką i kulturą afrykańską. W tej chwili mam wygoloną połowę głowy, bo mi się to bardzo podoba. Lubię kolorowe ubrania, które są zabarwione orientalnym stylem. Obecnie przez większość czasu ubieram się w dresy, ponieważ często chodzę na treningi i są one najwygodniejsze.
Czasami korzystam z pomocy stylistów, gdy nie wiem jak się ubrać, czy do spektaklu lub gdy tworzę choreografię. Są od tego ludzie, którzy mogą zaproponować mi coś fajnego i lepiej się na tym znają. Mam przyjaciela, który jest fryzjerem i zawsze mogę na niego liczyć, że będę miała ładnie uczesane włosy, czy zrobi mi coś fantazyjnego. Mam dużo przyjaciół, którzy mi pomagają, dostaję też fajne ubrania. Oczywiście Endorfina wiedzie prym, jeśli chodzi o ciuchy dla dziewczyn. Jestem bardzo za tą marką i strasznie mi się podoba to co robi Karolina, właścicielka Endorfiny. Są to fantastyczne ciuszki w których można chodzić na co dzień. Mogę w nich iść na trening, często w nich występuję, bo nie dość, że pięknie się w nich wygląda, niezwykle dziewczęco, to jeszcze są niesłychanie wygodne.
Jaka jest Maria Foryś w życiu prywatnym?
Najtrudniej chyba mówić jest o sobie, ale w życiu prywatnym jestem bardzo spokojna i nieśmiała. Bardzo lubię przebywać w domu, jestem typem „domowego kota”, uwielbiam gotować... To zależy od sytuacji, bo w domu jestem inna, z rodziną zachowuję się odmiennie, a jeszcze inaczej bawię się z przyjaciółmi. Gdy spotykamy się i idziemy na imprezę to krzyczymy, dobrze się bawimy i jesteśmy bardzo głośno. Spotykam się z opinią, że na bank jestem bardzo pewna siebie, a nic bardziej mylnego. Na scenie pokazuję swoje oblicze, gdzie się nie wstydzę, że mogę pokazać siebie, dać ujście swoim emocjom, a w życiu prywatnym jestem zupełnie inna…
Jak sobie radzisz z kontuzjami, których nie da się w tym zawodzie uniknąć?
Przede wszystkim dobra rozgrzewka przed zajęciami i przed występem pomaga uniknąć wielu kontuzji. Poza tym z biegiem lat, im człowiek więcej tańczy, tym ma większą świadomość własnego ciała i może zapobiec wielu urazom. Trzeba pracować, myśleć o tym co się robi, nie można się rozpraszać, nie robić ewolucji, których ciało nie jest w stanie wykonać. Nie jest to oczywiście proste, bo różne rzeczy się zdarzają. Miałam kilka wypadków dawno temu, każdą nogę zwichnęłam co najmniej po dwa razy i od tego czasu bardzo dbam o to, aby nic się nie wydarzyło.
Kiedyś w wywiadach wspominałaś, że chciałabyś nagrać płytę, co się stało z tymi planami?
Oczywiście plany cały czas są i bardzo chcę nagrać płytę, ale na razie taniec jest na pierwszym miejscu, więc nie jestem w stanie robić wszystkiego na raz. Poza tym, jeśli miałabym nagrać tę płytę to przede wszystkim dla siebie… Nie muszę robić tego na wielką skalę, chciałabym stworzyć coś, co dałoby mi radość i satysfakcję. Jeżeli komuś będzie się to podobało, to będę bardzo szczęśliwa. Plany są i myślę, że jeszcze zdążę je zrealizować. Nie spieszę się, bo wiem, że jeszcze jest na to wszystko czas.
Co robisz na co dzień, gdzie można Cię oglądać?
Codziennie chodzę na treningi (śmiech), ponieważ codziennie trzeba ćwiczyć, żeby nie wyjść z wprawy. Trzy, cztery godziny na sali to dla mnie minimum. A tak na poważnie to można mnie zobaczyć przy programie You Can Dance. W tej chwili jest też nowy projekt w Cartoon Network, który się nazywa Cartoon Network Dance Club – jest on nie tylko przeznaczony dla dzieci, ale również dla dorosłych. Jeżdżę po Polsce dając pokazy, prowadzę warsztaty. Wszystkie informacje o tym co robię można znaleźć na mojej stronie: www.myspace.com/queenmarijah lub na Facebook’u, gdzie na bieżąco umieszczam informacje o tym co robię i gdzie można mnie spotkać. Jest tego dosyć sporo, więc każdy może mnie znaleźć. Dajemy pokazy w całej Polsce, robimy akcje Flash mob’owe i mam nadzieję, że w któryś z tych miejsc się zobaczymy.
Jakie są Twoje marzenia, co jeszcze chciałabyś osiągnąć?
Przede wszystkim chcę cały czas się uczyć, więc wyjazdy do USA są w moim planach. Średnio co pół roku wyjeżdżam, aby doskonalić swój warsztat. Chcę w przyszłości robić duże projekty związane nie tylko z tańcem, lecz również z całą oprawą, choreografią i muzyką – łączyć te wszystkie elementy razem. W moich marzeniach jest też miejsce na nagranie płyty, czy otworzenie w przyszłości swojej szkoły tańca, oraz własnego projektu, który by funkcjonował. Mam dużo różnych marzeń np. własna rodzina, ciepły dom, „mały, biały domek z pieskiem”. Chciałabym spełnić nie tylko zawodowe marzenia, lecz także prywatne, bo nie tylko praca jest ważna, ale też miłość. Bardzo chcę się zakochać... (śmiech). Co jeszcze chciałabym osiągnąć? Myślę, że to przyjdzie z biegiem czasu, pomysłów mam bardzo dużo i na bieżąco je realizuję.
Chciałabym wszystkich jeszcze na koniec pozdrowić i podziękować za ten wywiad. Mam nadzieję, że spotkamy się na warsztatach i akcjach Flash mob’owych i że przyjdziecie na któryś z moich pokazów. Życzę wszystkim spełnienia marzeń i realizacji swoich planów. Dzięki!
Rozmawiała: Ewelina Marcinkowska