Wg W. Kopalińskiego: „natchnienie, pomysł, wpływ, poddanie, podsumowanie myśli, pomysłu, sugestia”, zaś Inspirator - „sprawca moralny, ojciec (przywódca) duchowy, ten, kto zachęca, podszeptuje – inspiruje”. Potocznie to czerpanie natchnienia od osób, które nadały pewien kierunek i są uważane za autorytet. Właściwy wybór mentora ma ogromny wpływ i fundamentalne znaczenie dla osób rozpoczynających swoją przygodę z tańcem. Nie mając doświadczenia o wiele łatwiej rozwijać się i dążyć do doskonałości, gdy możemy obserwować ludzi lepszych od siebie. Wpatrujemy się w ich działania, a konkretniej w ruchy, jakie wykonują na parkiecie, poczym staramy się je naśladować. Fame tego, a nie innego „idola” jest po części odzwierciedleniem własnych pragnień, dając nadzieję na to, że kiedyś to my będziemy w podobny sposób postrzegani. Należy jednak pamiętać, by nie skupiać się tylko na pozyskiwaniem ruchów i przyruchów oraz wiernym ich odtwarzaniu; w takim przypadku nieświadomie stajemy się kopią innego tancerza (inspiratora), tracąc tym samym na oryginalności.
Skąd można czerpać?
Inspiracje najczęściej czerpiemy od innych tancerzy, z większym bagażem doświadczeń i posiadających określony autorytet w środowisku. Dzięki temu podążamy podobną drogą, wcześniej przemierzoną już przez kogoś, omijając przeszkody, które spotkały naszego inspiratora, co pozwala uniknąć jego błędów. Ważną rolę w edukacji odgrywają warsztaty i szkolenia u innych tancerzy, gdzie możemy obserwować jak oni traktują taniec, jak pracują nad swoimi movesami.
Często szukamy natchnienia wśród osób z naszego środowiska, z ekipy lub znajomych tancerzy. W następstwie tworzą się określone kręgi osób, tańczących w podobny sposób, posiadających charakterystyczny tylko dla nich styl.
Źródłem inspiracji mogą być również inne techniki i style taneczne. Jazz, który charakteryzuje się ciągłością ruchu, płynnego przechodzenia z pozycji w pozycję, zachowując naturalność, opierając się na ruchu synkopowanym (nieświadomie wykorzystywanego przez wielu bboys) oraz izolacji ruchu. Salsa, gdzie charakter tańca podkreślają pewne „uliczne nieczystości”. Capoeira, czyli najpiękniejsza sztuka walki i najgroźniejszy taniec; wykorzystuje elementy akrobatyki, a walka i jej przebieg (tempo) jest silnie uzależniona od muzyki tj. rytmu, jaki w danym momencie grają (bądź wystukują) capoeiristas.
W każdym z podanych przykładów inspiracja musi być bezpośrednio związana z interpretacją, by ruchy zaczerpnięte z innych styli posiadały bboy’owy flavour. To dzięki temu stajemy się oryginalni.
Wenę do tworzenia własnego stylu możemy pozyskać także z całkowicie odrębnych dziedzin życia, czego przykładem stają się sztuki walki takie jak karate, tae kwon do itp. Potwierdzeniem tej tezy są w szczególności oldschoolowi bboy’e, którzy opierali swoje ruchy o elementy podpatrzone w dalekowschodnich filmach wideo. Orientalne pozycje przyjmowane przez wojowników były odwzorowywane przez tancerzy.
Ruchy w tańcu to sztuka improwizacji i interpretacji. Warto szukać natchnienia pośród innych form ruchowych, dyscyplin sportowych, gier zespołowych np.: koszykówka czy piłka nożna. Obserwując sposób poruszania się zawodników, ich gesty i zachowania z powodzeniem możemy wykorzystywać do tworzenia własnego wizerunku.
To, jak ważną rolę w kreowaniu stylu pełni inspiracja można zobaczyć w filmie „Detours” (gorąco polecam), w którym Elsewhere, Midus, Kujo i Rawbzilla pokazują całkiem odrębne spektrum ruchowe w tańcu. Bohaterowie produkcji poświęcili rozdział na porównanie zainspirowanych ruchów z tymi oryginalnymi, wykonywanymi przez innych ludzi, ludy afrykańskie czy też zwierzęta. Dla przykładu Elsewhere symulował naturalne ruchy kangura. (nie mylić z Kangurem ze Stylowej Spółki Społem – gorąco pozdrawiam zwariowanego Poznaniaka!!!)
Czy warto się inspirować?
Oczywiście, że warto!! Wszystko jednak trzeba wykonywać z umiarem. Gdyby nie inspiracja dzisiejszy bboying nie wyglądałby jak teraz. Trzeba jednak szukać złotego środka, by zachować swoją twarz. To ten element – smaczek, którego dodajemy do całego movementu, komponując nasz własny styl.
Inspiracja vs kopiowanie!
Nadmierne czerpanie inspiracji = kopiowanie? Tylko gdzie jest granica przy wzorowaniu się na kimś/czymś? Jak jej nie przekroczyć? To chyba pytania, które nieustannie nasuwają się każdemu. Najważniejsze to, by w ruchach pozostawać sobą. To, że ktoś inspiruje się innym tancerzem nie musi oznaczać, że będzie wyglądał jak on. Dlatego każdy powinien z głową wykorzystywać doświadczenie swojego mentora i interpretować to na swój własny, nieograniczony niczym sposób.
Inspiracja vs foundation!
Fundamenty stylu stanowią historię tańca. Nigdy nie można zapominać, skąd wziął się nasz styl i nie należy zaniedbywać podstaw. Jest to ciągła praca nad rozszerzaniem swoich podstawowych ruchów, dodając szczypty własnej interpretacji. Wiąże się to z tym, że wszystkie style, nie tylko taneczny, posiada swoje zaplecze ruchowe. W karate nazwane jest to Kihon, w bboyingu foundation. Gdyby nie te określenia zarówno Karate jak i Bboying zostałyby zapomniane, dlatego inspiracji powinniśmy szukać w podstawach, historii i ludziach będących legendami – również żywymi, bo to od nich możemy dowiedzieć się najwięcej.
Zakończenie - Inspiracja vs oryginalność!
„Creative people are committed to risk. The creative person always walks two steps into the darkness. Everyone can see in the light… the real heroes delve in the dark.” Albert Einstein. Hasło to stało się jednym z czołowych w filmie, o którym wspomniałem wcześniej – Detours. Mimo, że pojawiło się tylko częściowo, to było dokładnym odzwierciedleniem tego, co powinno być związane z każdą kreatywną osobą, iż postanowiłem umieścić je jako zakończenie artykułu.
Pamiętajcie o inspiracji, jednocześnie nie zapominając o w tym wszystkim, co jest w was samych, o interpretacji na własny, niepowtarzalny sposób i własnej tanecznej twarzy – oryginalności.
Txt: Rudy BG II
Foto: Artur Świerczyński
Materiały: Flava Dance Magazine no 1