“Będą nas odczytywać jako zarozumialców, ale to dlatego, że nie chcą nas poznać”, pada z ust Iwony Orzełowskiej odpowiedź na pytanie o pozycję Caro Dance w środowisku tanecznym. Zespół wielokrotnych mistrzów świata, Europy i Polski w tańcu nowoczesnym, zespół, który był na ustach wszystkich po występie w “Mam Talent”, zespół młodych ludzi z pasją. Zarozumiałych? Może dadzą się poznać, jakimi są naprawdę...
Siedlce, koniec lat 80. Praca w Zakładach Przemysłu Dziewiarskiego Karo postępuje swoim rytmem, a Iwona Orzełowska pisze pracę magisterską o resocjalizacji przez taniec. Świeżo upieczona absolwentka Wydziału Pedagogiki w Siedlcach jeszcze nie wie, że niedługo nazwa “Karo” stanie się punktem zwrotnym jej życia i to bynajmniej nie z powodów tekstylnych…
Orzełowska prowadzi prace badawcze w grupie młodzieży defaworyzowanej, interesują ją działania resocjalizacyjne za pomocą tańca. Tworzy się grupa rekrutów, spotykają się w klubie przy Zakładach Karo. Po pięciu latach okazuje się, że coś, co miało być zwykłym projektem badawczym, przekształciło się w zespół taneczny. Że w młodych tancerzach drzemie pasja, a ich opiekunom trudno się z nimi rozstać. Zapada decyzja - zmieniamy “K” na “C”. Powstaje Caro Dance.
Początek to taniec ludowy, jednak stopniowo profil artystyczny kieruje się w stronę tańca współczesnego. Problemy z wypłynięciem na szersze wody wynikają z braku sceny oraz braku wiedzy tanecznej u publiczności - trudno znaleźć chętnych do organizowania występów zespołu wykonującego mało jeszcze znaną formę tańca. Wytrwałość próby i treningi zostają uwieńczone sukcesem po kilku latach, zaczynają się wyjazdy na turnieje do Niemiec, powoli rodzi się przekonanie do tańca współczesnego i tworzy się arena, na której młodzież może się oddawać swojej pasji.
Wysiłek włożony w jej rozwijanie zaczyna być coraz częściej nagradzany - pojawiają się złote medale na turniejach krajowych, międzynarodowych, skrzy się złoto na szyjach tancerzy w Stanach Zjednoczonych i na Broadwayu. Laur zwycięstwa wędruje też do siły napędowej zespołu - w 1997 r. po raz pierwszy Międzynarodowa Organizacja Tańca przyznaje Iwonie Orzełowskiej tytuł Choreografa Roku. Jak podkreśla sama nagrodzona, dzięki temu wyróżnieniu uwierzyła, że choreograf musi nieustannie poszukiwać, bo to nie standardy, ale nowe formy wyrazu i nowe rozwiązania zostają doceniane.
Póki co, zasada ta wydaje się sprawdzać, bo pokonać Caro jest naprawdę trudno. Członkowie zespołu skromnie przyznają, że tajemnica ich sukcesu tkwi w miłości do tańca i zaangażowaniu, które przekłada się na tytaniczną pracę na treningach. To nie rekreacyjne półtorej godziny trzy razy w tygodniu, ale ciężka praca nawet po 12-14 godzin dziennie. “Motorem jest motywacja, a także nieustanne kształcenie - zarówno tancerzy, jak i choreografa. Te elementy składają się na nasz stosunek do tańca, na podejściu do niego jak do sztuki, a nie komercji” - kwituje pedagogicznym komentarzem Orzełowska.
Czy do grupy z takimi zasadami trudno się dostać? Tancerze traktują swój pobyt w Caro jako wielkie wyróżnienie i nobilitację, ale ponoć “spróbować może każdy”. Tylko z jakim skutkiem? O tym decydują już predyspozycje, ale także to nieustannie podkreślane zaangażowanie i pasja. Orzełowska z nostalgią przywołuje przypadki tancerzy, którym brakowało predyspozycji fizycznych, ale którzy ciężką pracą potrafili te braki przezwyciężyć. Liczy się podejście, tym bardziej, że akurat w tańcu artystycznym walory anatomiczne schodzą na drugi plan. Zresztą, podobno teraz do Caro przychodzą “fanatycy” - już na castingu udowadniają, że będą potrafili ciężko pracować nad własnymi ograniczeniami i słabościami, bo chcą, aby taniec stał się czymś więcej niż zwykłym hobby.
Paradoksalnie, popularności Caro i zwiększeniu liczby chętnych do wstąpienia w jego szeregi przysłużył się słynny występ w “Mam Talent”. Grupa została bardzo źle przyjęta przez jury, które w ostrych słowach zarzuciło tancerzom zarozumialstwo, arogancję i wygórowane mniemanie o sobie. Problem wziął się stąd, że jeszcze przed występem publiczność mogła usłyszeć długą listę sukcesów i dokonań Caro, a te „przechwałki” nie spodobały się komisji. Ostra krytyka w tego typu programach nie jest niczym niezwykłym, pikantne odzywki sędziów są wpisane w scenariusz, który ma maksymalnie zwiększyć atrakcyjność show, ale reprezentacja Caro nie pozostała dłużna i zdobyła się na ripostę. Mieli prawo? Oczywiście - tyle że niestety nie była to odpowiedź najwyższych lotów i, delikatnie mówiąc, nie poprawiło to ich wizerunku w programie.
Nic to, kto oglądał odcinek, ten wie, co zaszło i sam się o ocenę pokusi. Istotne są natomiast dwa fakty: po pierwsze po emisji rozdzwoniły się telefony z pytaniami o nabory do Caro i w ciągu dwóch tygodni trzeba było stworzyć dwie dodatkowe grupy. Po drugie, do zespołu na dobre przylgnęła łatka “zarozumialców”. Ci, którzy i tak za siedlecką ekipą nie przepadali, od teraz mogli z lubością podkreślać swoje racje, ale myliłby się ten, kto sądziłby, że w szeregach Caro nastąpił akt skruchy. Bezpośrednio po programie byli ponoć zasmuceni i pochylili głowy przed karcącym spojrzeniem swojej choreografki, ale z czasem zaczęli wykorzystywać telewizyjny epizod jako swój atut. Wystarczyło widzieć Caro w Mikołajkach, aby przekonać się, że przyjemność sprawia im lansowanie się na “najbardziej zarozumiały zespół świata”. Oczywiście, zapewniają, że to z przymrużeniem oka i sarkastycznie, ale już Orzełowska przyznaje, że zamierzają taki wizerunek podkreślać, a na ewentualne ataki odpowiedzieć tańcem. Czyżby powrót do starej zasady: “nieważne jak mówią, byleby mówili”?
Caro Dance trudno nazwać po prostu utalentowanym zespołem z Siedlec. Budzą silne emocje, nie można powiedzieć, że są lubiani przez inne polskie formacje. Są tego w pełni świadomi, ale uważają, że rywalizują zdrowo, walcząc przede wszystkim z własnym ciałem i słabościami, a nie innymi. Zapewniają, że zupełnie inaczej wyglądają relacje ze środowiskiem zagranicznym - przyjaźnie z Amerykanami, Niemcami, reprezentacją RPA trwają od lat i mają się dobrze. Ci ostatni rzekomo przyjechali na turniej w Mikołajkach tylko z powodu Caro...
Faktem niepodważalnym jest natomiast imponująca liczba zdobytych nagród, tytułów, sukcesów grupowych i indywidualnych członków zespołu. Dobrze jest móc się szczycić taką grupą młodych, zdolnych, mocno z soba zżytych ludzi. Należy im życzyć wytrwałości, zdrowia i tworzenia pokazów artystycznych na najwyższym poziomie.
W tym roku przypada 21. rocznica urodzin zespołu - Wszystkiego najlepszego, Caro Dance!
Izabela Strońska
© TRENDY MAGAZYN | taniec | moda | muzyka
Nr 02, maj 2009